Wystawa fotografii Artura Michelisa - 11 lipca - 8 września 2018 r. - Salonik Artystyczny KBP /ul. Wojska Polskiego 41/


Artur Michelis, ur. w 1994 roku w Krośnie, absolwent Krośnieńskiej Szkoły Muzycznej I stopnia w klasie fortepianu oraz szkoły policealnej w Rzeszowie na kierunku fotografia. Gitarzysta, kompozytor i muzyk w zespołach: Teardrop Heaven oraz Kapitał. Fotografuje od 2014 roku. Interesuje się fotografią krajobrazową, wykonuje też fotografie w skali makro, jak również fotografie analogowe w czerni i bieli. Lubi eksperymentować ze starszymi obiektywami typu M42. Jego prace analogowe pokazywane były na wystawie zbiorowej uczniów Pracowni Pawła Olearki w Miejskim Domu Kultury w Rzeszowie w 2015 roku. Jest laureatem nagród w konkursach „Balony nad Krosnem w czerni i bieli oraz kolorze” (wyróżnienie w 2016 roku oraz nagroda główna w 2017 roku). Współpracował z niemiecką firmą DigitalDesign, czego owocem jest fotoksiążka „Fotoreportaż z Balonów nad Krosnem 2016/17”. Natchnienia poszukuje głównie w naturze, ale nieobce są mu również portrety czy fotografie urbanistycznych detali.

 

Tam, gdzie latają balony

Fotografie Artura Michelisa

Obraz szumnie poruszających się w powietrzu kolorowych balonów ma niezaprzeczalną moc przykuwania uwagi. Nie jest to widok codzienny, a sam lot balonu, jako spełnienie marzenia o oderwaniu się od ziemi i współdzieleniu z ptakami umiejętności poruszania się w przestworzach, ma w sobie coś z baśni. I jeszcze to poczucie wyzwolenia spod działania praw natury, paradoksalnie tylko po to, by jeszcze bardziej poczuć się jej częścią. Taka wizualno-znaczeniowa asocjacja zapada w pamięć, rozpala wyobraźnię, domaga się utrwalenia.

Odpowiedzią na to wezwanie są fotografie Artura Michelisa, prezentowane obecnie w Saloniku Artystycznym KBP. Zainteresowanie lotami balonów i ich fotografowanie zaowocowało serią zdjęć, a autorowi przyniosło konkursowe laury.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że obła kolorowa forma to tylko istotny element kompozycji przemyślanych kadrów. W tle – krajobrazy okolic podkrośnieńskich miejscowości z wyeksponowanymi ich cechami charakterystycznymi: pagórkowatym terenem, pofalowanymi spłachetkami pól oddzielonych wąskimi miedzami lub pasmami drzew i zarośli. To odczucie jest tym bardziej uzasadnione, że na wielu fotografiach pejzaż lub jego fragmenty to samodzielne i wyłączne tematy.

Odpowiednio do miejsca wybierany punkt widzenia pozwala doskonale oddać w płaskim obrazie ich głębię poprzez wyraźne wyodrębnianie i rytmiczne nakładanie planów z podkreślaniem kontrastem barw tego, co w kompozycji istotne, różnicowanie wielkości i liczby szczegółów, przciwstawianiem form naturalnych – sztucznym czy „wygaszaniem” nasycenia i intensywności kolorów. Również powietrze ma tutaj swoją gęstość i kolor, który zmienia błękitem jaskrawe żółcie w wiele tonacji zieleni, a te z kolei spycha ku najmocniejszym walorom. Swobodne traktowanie linii horyzontu, wykreślanej z różnych perspektyw, lekko dopełnia układy obrazami nieba, krystalicznie błękitnego lub przesłoniętego obłokami w oprawie wręcz malarskich efektów.

W tak zobrazowaną materię świata, utkaną z żywiołów, form, barw i światła, wpleciona jest także magia, którą tylko nieliczni potrafią dostrzec i ukazać innym. Artur Michelis wyzwala ją w ociekających purpurą zachodach słońca, w zamarzniętej na szkle wilgoci udającej wieczorową porą zimowy bór, w przyczajonych, prężących się o wczesnym brzasku czarnych sylwetach. Jest także obecna w równoległych śladach znikających w załamaniu terenu niczym w nieuformowanej przyszłości łudzącej, że możemy nadać jej kształt i w przeciętym linią horyzontu drzewie, które nieodwracalnie należy teraz do dwóch światów...

Wystawa fotografii Artura Michelisa w bibliotecznej galerii to pierwsza indywidualna prezentacja jego prac. Ten debiut jest potwierdzeniem nie tylko wrażliwości na inspirujące sygnały otaczającego świata, ale także wiedzy i umiejętności – od wyboru sprzętu (choć wiemy, że nawet dzieło mistrza z Cremony wybrzmi pięknie jedynie w rękach mistrza) poprzez wszystkie parametry techniczne dobrego zdjęcia i ich właściwe połączenie. To one – wrażliwość, wiedza i umiejętności – warunkują wykorzystanie tych impulsów w kreowaniu własnego wyrazu artystycznego. Osiągnięcie sukcesu, a jest on bliżej niż zasięg lotu balonu, zależy wyłącznie od wytrwałości w odnajdywaniu miejsc publicznego prezentowania prac, miejsc równie otwartych jak biblioteczna galeria.

Stanisław Wójtowicz